W poprzednim poście pisałem na temat kolekcji Alter Ego, teraz z kolei pozwoliłem sobie stworzyć ranking koszulek z superbohaterami. Wziąłem pod uwagę tylko te które pojawiły się jak dotąd w Polsce. Niekwestionowany lider to według mnie koszulka Captain America w klimacie z filmu "Zimowy Żołnierz". Pełna sublimacja na całym t-shircie z efektowną gwiazdą na plecach robi niesamowite wrażenie,"You must have!". Można powiedzieć że to już unikat, ciężko dostępny w PL. 1.Captain America (1254145-410) - 249,95zł
2. Superman (1244399-401) - 179,95
Pierwsza koszulka jaka pojawiła się w kolekcji Alter Ego i jednocześnie najpopularniejsza. W Polsce sprzedało się już jej kilka tysięcy sztuk. Prawdziwy klasyk!
3. Spiderman (1254143-600) - 249,95zł
Marzenie z dzieciństwa, prawdziwa koszulka Spidermana! Świetna pełna sublimacja.
4. Batman (1244399-006) - 179,95zł
5. Superman wersja Man of Steel (1246520-410) - 229,95zł
Czy można coś jeszcze wycisnąć z wydawałoby się idealnej koszulki kompresyjnej od Under Armour? Oczywiście że tak! Nadać jej dodatkowy charakter! Dokładnie półtorej roku temu w Polsce pojawiły się długo oczekiwane koszulki z kolekcji Alter Ego. T-shirty z charakterystycznym logo bohaterów DC Comics i Marvela od razu podbiły serca osób uprawiających sport.
Koszulki Alter Ego zbudowane są z tej samej struktury materiału co podstawowa koszulka kompresyjna. Wykorzystano w nich: - niezawodną technologię Heatgear - niezawodny system 4-way stretch który zapewnia maksymalny komfort ruchu - system transportu wilgoci, dzięki któremu skraca się czas schnięcia - technologię Anti-Odor, chroniącą przed przykrym zapachem - filtr UPF30+ który zapewnia ochronę przed szkodliwym promieniowaniem - zastosowano płaskie szwy gwarantujące brak obtarć Tak więc mamy tutaj wszystko czego potrzebujemy, aby nasz trening stał się jeszcze przyjemniejszy. Koszulki składają się w 84% z polieestru i 16% elastanu, a produkuje je fabryka w Hondurasie. Obecnie w Polsce nie ma chyba ani jednej siłowni w której nie zagościłby któryś z superbohaterów, a oryginalne znaczki bardzo często widzimy również podczas biegów ulicznych i innych zawodów sportowych.
Na polskim rynku pojawiło się do tej pory ok. 30 różnych modeli (Superman, Spiderman, Thor, Batman, Hulk, Kapitan Ameryka, Flash) a to dopiero początek. Niebawem mają pojawić się kolejne, a wśród nich m.in Punisher. Idąc za ciosem UA postanowiło stworzyć zimową wersję Alter Ego, w której wykorzystana została technologia Coldgear. Na dniach w polskich sklepach będziemy mogli kupić wersję męską i dziecięcą charakterystycznych półgolfów.
Koszulek Alter Ego używają również polscy sportowcy a wśród nich m.in.
Czy
kiedykolwiek zastanawiałeś się drogi czytelniku skąd wzięła się nazwa Under
Armour i czy zauważyłeś, że ta na wskroś amerykańska firma używa typowo
brytyjskiej pisowni?
Poniżej
przedstawiamy tłumaczenie tekstu ze strony bussinesinsider.com, spod pióra
Richarda Feloni, który rzuca nieco światła na tę część historii giganta z
Baltimore. Zapraszamy do lektury.
Rok
2014 to kolejny rok, w którym Under Armour zanotował potężny krok naprzód.
Wśród światowych gigantów producentów odzieży i sprzętu sportowego, firma
Kevina Planka wskoczyła na drugi stopień amerykańskiego podium, spychając za
siebie renomowanego Adidasa.
Stosunkowo
młoda firma jaką jest Under Armour może się szczycić całkiem ciekawą historią dotyczącą jej początków, a zwłaszcza skąd pochodzi jej nazwa.
Powierzchownie
może wydawać się, że pochodząca z Baltimore firma używa brytyjskiej pisowni w słowie „armour” tylko po to, aby lepiej to wyglądało od strony wizualnej… by
dodać niejako wytworności swojej nazwie.
Jednakże
Kevin Plank – prezes i założyciel Under Armour, powiedział w wywiadzie dla The Washington Post, że rezultat w postaci brytyjskiej pisowni był wynikiem
starania się o uzyskanie… ciekawego numeru firmowej infolinii.
-
Cały proces dotyczący wyboru nazwy Under Armour rozwinął się przypadkowo –
zwierzył się Kevin Plank.
Kevin
Plank – były gracz futbolu amerykańskiego uniwersyteckiej drużyny z Maryland
rozpoczął produkcję swoich t-shirtów w 1996 roku w piwnicy swojej babci, w
Gorgetown.
Pierwotnie
Plank wybrał słowo „serce” na nazwę firmy, lecz nie uzyskał zgody na użycie
tego słowa jako nazwy handlowej.
Kolejny
wybór padł na zwrot „Body Armor”. Była to nazwa, w której Plank po prostu się
zakochał – jak sam stwierdził w wywiadzie dla The Post. Kevin Plank zaczął
nawet już oficjalnie używać tej nazwy. Niestety, po dwóch tygodniach przyszła
kolejna odpowiedź odmowna.
„W
dzień, w który wymyśliłem naszą obecną nazwę byłem trochę przygnębiony… Tego
samego dnia umówiłem się ze swoim starszym bratem na wspólny lunch, podjechałem
więc po niego, wysiadłem z samochodu i zapukałem do drzwi. Brat otworzył mi i
spojrzał na mnie w ten sposób, w jaki tylko starszy brat patrzy na ciebie i
powiedział:
-
I jak tam ta twoja nowa firma… Under Armor?”
Do
dzisiaj Kevin Plank nie wie, czy starszy brat mówił poważnie, czy tylko się z
niego nabijał. Nie mniej Under Armor od razu mu się spodobało. Z miejsca
odwołał cały lunch i pojechał do domu wypełnić kolejny wniosek o nadanie nazwy
firmie. Trzy tygodnie później przyszła pozytywna odpowiedź.
„Powód,
dla którego w słowie armour wstawiliśmy literkę u był taki, że wtedy byłem
dosyć sceptycznie nastawiony co do rozwoju internetu. Uważałem, że do ludzi
bardziej przemówi numer infolinii 888-4armour niż 888-44armor. Chciałbym móc
powiedzieć, że za wyborem nazwy kryły się jakieś poważne badania marketingowe.
Prawdziwy powód był prosty.”
Moda na bieganie jakiś czas temu opanowała Polskę. Biegamy dla zdrowia, żeby schudnąć, lub też po prostu aby się odstresować. Niektórzy jeszcze biegają dla lansu :) Jakieś pół roku temu stwierdziłem że skoro wszyscy biegają to może ja też zacznę... Na początku bez szaleństw raz w tygodniu, delikatny trening Impulsem do działania okazała się impreza biegowa Krakow Business Run. Skompletowałem drużynę i wystartowaliśmy ze znajomymi w sztafecie 5x3,8km. Niestety miesiąc przed startem nabawiłem się kontuzji pleców, następnie poparzyłem nogę, co spowodowało że wszystkie treningi można by powiedzieć poszły w piach... A jednak niespodzianka, dystans 3,8km pokonałem w 13min i 49sek. Po głowie zaczął mi wtedy chodzić pomysł przebiegnięcia maratonu. Są pewne rzeczy w życiu które trzeba zrobić przynajmniej raz, moim zdaniem zaliczenie maratonu to jedna z nich! :)
W grudniu rozpocząłem przygotowania, na początek raz w tygodniu ok10km. Już w styczniu podczas jednego z treningów przebiegłem 17km i na tą chwilę był to max jaki moje nogi mogły wytrzymać. Siła i kondycja jest, jednak nogi słabe... Tak więc trening, trening i jeszcze raz trening!
Dwa tygodnie temu przeglądając ,,internety" natknąłem się na wydarzenie związane z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy - 2. Bieg Wielkich Serc (5km). ,,Hah! W końcu się sprawdzę! Muszę wystartować!'' Szybko kliknąłem na zapisy on-line i... wrrrr ,,rejestracja zakończona" :( Na szczęście na fan pagu wydarzenia poinformowano mnie że będzie szansa zapisać się w biurze zawodów dzień przed startem. Ufff udało się! Start: Niedziela 12.00! Mój debiut indywidualny w zawodach biegowych!
Przygotowania do startu nie było żadnego, pobudka 9:30, śniadanie... hmm... wstyd się przyznać ale były to parówki :P Rzut oka za okno, brrrr zimno, padający deszcze ze śniegiem i wiatr. W co by tu się ubrać? Legginsy jak wszyscy biegacze? Nie! Czuję się w nich śmiesznie i jeszcze ta obciśnięta dupka... Ubrałem Stormowe dresy UA i później oczywiście tego żałowałem :) Przy każdym podmuchu wiatru moje spodnie zachowywały się jak żagiel i stawałem praktycznie w miejscu :) Nauczka na przyszłość, teraz przynajmniej wiem dlaczego wszyscy biegają w legginsach :)
Charged Cotton Storm Cuffed Pant (1239493)
Na starcie Biegu Wielkich Serc pojawiło się 728 biegaczy! Moim celem było załapanie się do pierwszej setki :) Aby uzyskać w miarę dobrą pozycję startową, przeszedłem boczkiem bulwarów niemal na sam początek stawki <cwaniak>
Krótkie przywitanie uczestników i gości, odliczanie i start! Ruszyli, o rany coś szybko! Zwolniłem po trzystu metrach bo poczułem lekką zadyszkę. Nie, nie dziękuję, ja nie przyszedłem tutaj walczyć o pierwsze miejsca (wtedy znieśliby mnie pewnie z trasy po 2km :) ) Po kilkuset metrach ustabilizowałem tempo, przynajmniej tak mi się wydawało :) Nagle z dwóch stron poczułem łokcie na swoich żebrach, co jest kur...?! Popatrzyłem w bok, a tu jakieś naładowane testosteronem kobiety rozpychają mnie, boziuuuu... biegnijcie, zostawcie mnie w spokoju! Robię Wam miejsce! Poczułem się jak Etiopczyk w biegu na 10.000tysięcy metrów przed ostatnim okrążeniem, taka walka o pozycje :D A to dopiero początek biegu :) Gdy ,,miłe panie" zostawiły mnie w tyle, zrobiło się nareszcie trochę luźniej i wtedy poczułem jakie ,,cudowne" warunki panują na trasie... brrrr zimno i deszcze ze śniegiem który zasuwał mi prosto w twarz... Tradycyjnie zapomniałem o czapce i rękawiczkach... :) Na szczęście muzyka z Iphona niosła mnie do przodu! W połowie dystansu miałem delikatny kryzys. Na 3km moja dziewczyna która też wystartowała w biegu, poinformowała mnie że jestem 19. Wow, ekstra, czyli jest szansa nie tylko na pierwszą setkę ale i pięćdziesiątkę :) Na kolejnych metrach, poczułem w żołądku moje wykwintne śniadanie, przytkało mnie, a kolejni biegacze zaczęli mnie wyprzedzać. Nie zrażony tym biegłem dalej, spadłem w okolice 30 miejsca, które w pełni mnie satysfakcjonowało.
Na 4km w oddali zauważyłem już metę, ufff jeszcze tylko kilometr. Trzysta metrów przed metą zebrałem w sobie wszystkie pozostałe siły i zacząłem finiszować :) Jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty...mijałem wszystkich po kolei, niesamowita frajda! :)
Ostatnie metry i META! Uff udało się, koniec :) Na mecie czekała na wszystkich biegaczy miła niespodzianka, pamiątkowy medal w kształcie serduszka.
Dla mnie z kolei drugą miłą niespodzianką była moja chrześnica która czekała na mnie wraz z rodzicami :) Pamiątkowe zdjęcia i oczekiwanie aż do mety dobiegnie moja ,,druga połówka". Po kilku godzinach na mój telefon przyszedł SMS od DataSport.pl z wynikiem biegu: Nieoficjalne miejsce Open: 21, czas 19:50.
Yeah! Cel osiągnięty i wielkie zdziwienie że tak dobre miejsce udało się uzyskać w swoim debiucie na zawodach biegowych :)
Od stóp do głów ubrany oczywiście byłem w Under Armour:
- Longsleeve: Reversible Fitted (1204974)
- Koszulka: Alter Ego Superman T-shirt (1248820)
- Spodnie Charged Cotton Storm Cuffed Pant (1239493)
- Bokserki: Series 6" Boxerjock (1246374)
- Skarpetki: Charged Cotton No Show (1233785)
- Buty: Charge RC2 (1235671)